PR I KOMUNIKACJA MARKETING W NIEMCZECH FILM BIG DADDY EXTRAS

sobota, 9 stycznia 2010

Śniegu czar, czyli post w trosce o wizerunek białego puchu

Zachęcony obfitymi opadami śniegu postanowiłem odnaleźć ślady białego puchu we współczesnej kulturze. I srodze się zawiodłem, bo wizerunek białych płatków jest wyjątkowo banalny. Czas to zmienić!

Jest biały, miękki i plastyczny. Ludziom XXI wieku służy głównie do zjeżdżania na wszelkich przeznaczonych do tego celu sprzętach. W miastach z jego obecności cieszą się wyłącznie dzieci. W końcu na śniegu można się poślizgnąć i skręcić nogę, można też wjechać autem w przydrożną latarnię. Jak się najpierw to auto oczyści, oczywiście. Być może banalny wizerunek śniegu jest właśnie karą za wszelkie zło, które powoduje.

A ja się będę upierał, że śnieg jest fajny i zasługuje na szacunek!
Zobacz też:
Medialny wizerunek białego puchu przypomina mi wizerunek Lecha Wałęsy. Albo się o nim mówi w samych superlatywach albo się go deprecjonuje. W zależności od kontekstu i wygody mówcy. Dziś na przykład od rana telewizja TVN24 trąbi o tryumfie śniegu nad człowiekiem. Że jest ślisko, nic nie widać i w ogóle należy się pochować w domach. Przed czym? Przed śniegiem! O tym że przyjdzie Yeti pewnie zaczną gadać za kilka dni.

Bój się... śniegu!

I właśnie w ten aspekt wizerunku śniegu często celują też filmowcy. "Pojutrze" Rolanda Emmericha to katastroficzna wizja świata doszczętnie zasypanego śniegiem. Białego puchu jest tyle, że wszystkie pługi, solarki i piaskarki świata nie byłyby sobie w stanie z nim poradzić. Kilka efektownych kadrów nie ratuje jednak ogólnego wrażenia: Emmerich z niewinnego śniegu stworzył broń masowej zagłady. I zaszkodził wizerunkowi puchu na lata.


Śnieg w kinie pogrążył też "Pierwszy śnieg" Marka Fergusa to rzecz o człowieku ogarniętym dziwaczną paranoją. "You are safe. Until the first snow" - przepowiada głównemu bohaterowi "wyrocznia". Nie muszę chyba wyjaśniać, że takie postawienie sprawy obrzydza śnieg kolejnym osobom. Gdyby nie śnieg, nie byłoby też tej całej kabały w "Lśnieniu" Kubricka, "Misery" Reinera, czy w "Noi Albinoi" Kari, a tytuł "Śmiertelnie mroźna zima" mówi już sam za siebie...

O kotku co miał śnieg na łebku

Marketingowcy przypominają sobie o śniegu w na przełomie października i listopada. W Ameryce puch zaklina się jeszcze wcześniej, bo tuż po zakończeniu wakacji. Do Bożego Narodzenia w końcu tylko kilka miesięcy... I tu dochodzimy do tego banalnego, przeraźliwie oklepanego wizerunku śniegu, który nieodłącznie kojarzy się z całym świątecznym majdanem. Ja tego nie lubię, dlatego irytują mnie wszelakie reklamy telewizyjne ze śniegiem w roli głównej. Nawet ta, w której śnieg spada na głowę pewnego ślicznego kotka (znacie to na pewno). Bo nawet ten kotek to tylko chwyt marketingowy.


W takich przekazach śnieg jest ucieleśnieniem odpoczynku, rodzinnej atmosfery i wszelakiej tandeciarskiej celebry. Marketingowo śnieg kojarzy się zbyt jednoznacznie i w tym aspekcie to porażka twórców takich przekazów. Wszystkie te bałwany, szron na szybach, uśmiechnięci ludzie odśnieżający swoje auta, kotek ze śniegiem na łbie, brrr.

Pozytywne aspekty śniegu eksponuje się w kinie wyłącznie w kontekście świąt. Głównie dlatego, że taki przekaz jest marketingowo spójny z przekazami reklamowymi koncernów, bez względu na to, czy w filmie występuje product placement Coca-Coli czy Whiskas... Bo jak jest śnieg to się kupuje różne rzeczy i basta.

A gdyby tak...

wymyślić dla śniegu zupełnie nowy kontekst. Nie straszyć nim dorosłych, nie zachęcać nim do kupna czegokolwiek. Bo śnieg można lubić za nic, całkowicie bezinteresownie. Pomimo, że wielu dziewiętnasto- i dwudziestowiecznych malarzy upierało się, że śnieg może być co najwyżej metaforą śmierci, ja proponuję popatrzeć na to zjawisko tak, jak zrobił to Roberto Benigni w "Tygrysie i śniegu". Włoch bezpretensjonalnie rozprawił się ze znanym dotychczas wizerunkiem białego puchu i stworzył wzruszającą opowieść o potędze miłości. I zużył do tego celu zaledwie kilka płatków śniegu.


Piszcie, jeśli przychodzi Wam do głowy jakieś ciekawe medialne wykorzystanie śniegu! Ja w międzyczasie idę pozjeżdżać na jabłuszku...
 
MemoryFive

Copyright @MemoryFive. Skontaktuj się z autorem drogą mailową

1 komentarz:

  1. Jest jeszcze dużo innych zastosowań śniegu. Można na nim kręcić bączki autem a eskimosi budują z niego całkiem stylowe domki :D

    OdpowiedzUsuń