PR I KOMUNIKACJA MARKETING W NIEMCZECH FILM BIG DADDY EXTRAS

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Być albo nie być, czyli social media w polskich firmach

Polscy przedsiębiorcy kiepsko korzystają z narzędzi web 2.0. Tymczasem sieci społecznościowe to dla nich idealna szansa na wyprzedzenie konkurencji i uzyskanie przewagi marketingowej. Problem w tym, że niewielu przedsiębiorców wie jak ogarnąć społecznościówki.

Niewykorzystany potencjał
Nasza-Klasa, Facebook, Fotka, Grono i GoldenLine mają wspólnie prawie 20 mln użytkowników, którzy generują miesięcznie grubo ponad 12 miliardów (!) odsłon. Dodajcie do tego sieci społecznościowe największych polskich portali (Gazeta.pl, Onet.pl, Wp.pl, Interia.pl, o2.pl), raczkujący jeszcze w Polsce MySpace, największe forum dyskusyjne peb.pl, giganta YouTube, a także sieci blogowe i mikroblogowe, to okaże się, że teoretycznie każda osoba w wieku produkcyjnym w tym kraju w jakiś sposób korzysta z sieci społecznościowych. Wśród nich są ludzie, którzy mogą się zainteresować konkretną ofertą konkretnej firmy. Tak gigantycznego rynku nie sposób lekceważyć.
Zobacz też:
Drugim aspektem przemawiającym za wdrażaniem polityki social media w przedsiębiorstwach jest cena takich działań. Aby ogarnąć strategiczne z punktu widzenia kanały komunikacji wystarczy jeden, góra dwóch pracowników na stałej pensji, którzy będą wspierać działania działu public relations w zakresie sieci społecznościowych. No i głowa pełna oryginalnych pomysłów. Główne cele działań ePR w obszarze social media to poprawa wizerunku firmy, poszerzenie zasięgu oferty, dotarcie do osób związanych z naszą branżą (kontakty nieformalne podstawą do tworzenia kontaktów formalnych). I, last but not least:

Zabawiaj tłumy

Warto wspomnieć o aspektach wizerunkowych (branding) i rozrywkowych działań podejmowanych na serwisach społecznościowych. Akurat rozrywki w Internecie nie powinno zabraknąć nigdy. Przykładem są rzekomo "zakazane" kampanie reklamowe, które od miesięcy z powodzeniem funkcjonują na YouTube:





I niech mi ktoś powie, że dwie powyższe produkcje są amatorskie. To nieoficjalne wersje reklam stworzone na potrzeby marketingu internetowego, który funkcjonuje (funkcjonował?) niezależnie od telewizji czy prasy. Takie działanie bazuje na tym, że przeciętny użytkownik Internetu szuka w sieci przede wszystkim rozrywki. Lepiej jeśli firma oferuje ją w kontrolowany sposób, niż gdyby miało się to dziać tak jak w przypadku Banku BPH:



W przypadku reklam Danio i soków Fit przekaz reklamy był tożsamy z tym, co mówiły "oficjalne" kreacje. Z bankiem BPH sprawa była już nieco inna. Więcej o tym przypadku na blogu Mediafun.


Outsourcing działań ePR
Ciekawy artykuł o Social Media zaprezentował na swoim blogu Łukasz Dębski. Pisze on m.in. o tym, że warto w działania social media wciągnąć jak największą liczbę pracowników danej firmy. Uważam, że w Polsce jest jeszcze za wcześnie na takie eksperymenty. Czas, który firma poświęci na szkolenia z narzędzi sieci społecznościowych, a także energia na późniejsze monitorowanie działań pracowników to póki co zbyt duże koszty. Na początek lepiej będzie, jeśli społecznościówki będą ogarniać wynajęci ludzie. Chyba łatwiej wdrożyć kogoś z zewnątrz w profil działalności firmy, niż pracownika w sieci społecznościowe...

Ogromnym plusem sieci społecznościowych jest możliwość swobodnej komunikacji firma-klient. Dzięki temu firma może testować różne scenariusze działań marketingowych i uzyskać natychmiastowy feedback. Social media to także świetny generator ruchu na stronie domowej przedsiębiorcy, a także narzędzie do przeprowadzania wszechstronnych analiz klientów i potencjalnych klientów.

Czy działania social media mogą zastąpić "tradycyjne" formy komunikacji? Na razie na pewno nie. Poziom zaufania użytkowników do społecznościówek wciąż jest stosunkowo niski (pisałem o tym we wcześniejszym poście), a badanie efektywności kampanii wyjątkowo mgliste. Ale dla firm zainteresowanych obecnością w sieci social media mogą być najtańszą i najszybszą formą zaistnienia w umysłach internautów.
 
MemoryFive

Copyright @MemoryFive. Skontaktuj się z autorem drogą mailową

4 komentarze:

  1. Mateusz Krolikowski11 stycznia 2010 03:50

    Ale jak namówić szefa (który na internecie zna się jak ja na balecie, czyli w ogóle), że takie działania się opłacają? Przecież nie powiem mu że będę pisał bloga albo posty na forum golden line i chcę za to dodatkowe pieniądze :D Moim zdaniem wąskim gardłem rozwoju ePR w Polsce są zabetonowani prezesi firm...

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuszna uwaga. Być może w czasie kryzysu czynnikiem który w jakiś sposób odblokuje ePR będzie czynnik ekonomiczny. Przykłady firm amerykańskich dowodzą, że na serwisach typu twitter czy facebook można zbudować naprawdę pokaźną bazę klientów. I to bez wielkich nakładów finansowych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za wpspomnienie o moim wpisie;)

    OdpowiedzUsuń