PR I KOMUNIKACJA MARKETING W NIEMCZECH FILM BIG DADDY EXTRAS

poniedziałek, 22 lutego 2010

O fajnych reklamach, które nie reklamują

Aby stwierdzić, że reklama telewizyjna schodzi na psy nie trzeba posiadać wiedzy fachowej. Wystarczy przeprowadzić test: obejrzeć w całości jeden pełny blok reklamowy, a potem wypisać produkty, które były reklamowane. Ja spróbowałem i... poległem.


Problem polega nie tylko na tym, że oglądamy kilkanaście spotów w krótkim czasie. Nie o nagromadzenie reklam chodzi, ale o sam przekaz, jaki niesie ze sobą każdy z tych filmów. Treść redukuje się do minimum, aby ustąpić miejsca rozmaitym "kreatywnym" formom zabawiania gawiedzi. Bo na sam produkt nikt już nie chce patrzeć. Najważniejsze jest opakowanie, które musi być, a jakże, zajebiste.

Za Alem i Laurą Ries (autorami świetnej książki "Upadek reklamy i wzlot public relations") stawiam tezę, że reklama przestała reklamować i rozpoczęła swoje drugie, postreklamowe życie jako produkt kultury masowej. Produkt, a jakże, zajebiście kosztowny.
Zobacz też:
Cukiereczek
Reklamy Plusa z kabaretem Mumio w roli głównej uchodzą za kultowe. Ja bym powiedział inaczej: to arcydzieło krótkiej formy kabaretowej, które nie ma nic wspólnego z klasyczną reklamą. No bo któż wie, bez podglądania na YouTube, jaką usługę Plusa reklamuje Kopytko? Albo Córka Mandaryna? Albo Człowiek Montujący Neon na Dachu? Nie wiadomo. Z całą pewnością wszyscy oni reklamują Plusa. Ale czy taka reklama ma szansę wpłynąć na wzrost rozpoznawalności produktu? Że o zwiększeniu sprzedaży już nie wspomnę...



Obejrzyjcie hurtem i sami powiedzcie czy tym spotom nic nie można zarzucić. Moim zdaniem kreatywność twórców "trochę" jednak wyprzedza samą ideę reklamowania.

Trzysekundowe logo
Reklamy Plusa mają jednak ten "plus", że w większości kadrów logo sieci jest widoczne w tle. Więc jak klient nie wie kogo reklamuje Mumio, to sobie klient to zobaczy. Ale nie w każdej reklamie jest tak łatwo. Ot taka reklama firmy Bridgestone. Sekund liczy sobie równo trzydzieści, a logo wjeżdża na ekran w sekundzie... dwudziestej ósmej.



Dodam tylko, że to jedna z tym absurdalnie drogich reklam emitowanych w przerwie meczu o Super Bowl. Moim zdaniem nie warto było wydawać kasy na taki spot. Bo ludzie będą pamiętać tylko uwolnienie wieloryba. A to czy auto jechało na oponach Bridgestone czy może na Michelinach jest średnio istotne.

Poniższa reklama też pochodzi z puli Super-drogich-spotów-Bowl, ale przynajmniej jej treść odnosi się do samego produktu. I podoba mi się zdecydowanie bardziej od tej poprzedniej.




Reklamować, ale po co?
Wracając do tezy zawartej na początku tego posta, należy zadać pytanie o celowość reklamowania produktów w telewizji. Albo o celowość reklamowania w ogóle. Czy pozostała już tylko funkcja estetyczna? W takim razie wydaje się, że największym wyzwaniem jest trwałe złączenie tego reklamowego dzieła sztuki z produktem. Króliczka z marką Energizer (wielu ludzi nie wie jakie baterie reklamuje króliczek), kabaretu Mumio z marką Plus, TurboDymoMana z 36 i 6 i tak dalej... To jedyna szansa reklamy.

W przeciwnym wypadku rzeczywiście będzie tak, jak przewidzieli Al i Laura Ries: reklama zacznie reklamować samą siebie. I na spotach Plusa skorzysta wyłącznie kabaret Mumio, a na filmach 36 i 6 - TurboDymoMan.
 
MemoryFive
Copyright @MemoryFive. Skontaktuj się z autorem drogą mailową

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz