PR I KOMUNIKACJA MARKETING W NIEMCZECH FILM BIG DADDY EXTRAS

wtorek, 12 stycznia 2010

Dziennikarstwo obywatelskie, czyli jak zarabiać na cudzej pracy

Ruch na stronie www można generować na wiele sposobów. Prawdziwymi mistrzami w tej dziedzinie są serwisy społecznościowe i tzw. dziennikarstwa obywatelskiego. Tam gdzie jest duża oglądalność pojawiają się wpływy z reklam. Najczęściej jednak całą kasę zgarnia właściciel takiego serwisu, a dla autorów ma tylko złudzenia.


Byłem kiedyś na szkoleniu, które prowadził Paweł Nowacki - założyciel i redaktor naczelny Wiadomosci24.pl, największego w naszym kraju serwisu dziennikarstwa obywatelskiego. Strona generuje miesięcznie ponad 2 mln odsłon i ma ok. 650 tys. unikalnych użytkowników (wg Megapanel PBI/Gemius). Nowacki przekonywał nas (uczestników) do potęgi, jaka drzemie w dziennikarstwie obywatelskim. Większe rozdrobnienie autorów to z reguły krótszy czas reakcji na wydarzenia, a także możliwość bycia w centrum wydarzeń w niemal nieograniczonej liczbie miejsc naraz. Niby fajnie, ale trzeba sobie zdać sprawę, że istnieje też druga, znacznie ciemniejsza strona takiej formy dziennikarstwa.
Zobacz też:
Znalezione w Regulaminie
Wchodzisz na stronę główną Wiadomosci24.pl. Serwis jak serwis. W oczy kłuje pasek "zostań dziennikarzem obywatelskim, prześlij swój materiał do redakcji". Okej, chętnie, ale najpierw może rzucę okiem na regulamin:


(...) 5. Dokonując Rejestracji, Użytkownik upoważnia Operatora do publikowania w Serwisie www.wiadomosci24.pl jego Materiałów, Komentarzy lub Wypowiedzi oraz do korzystania z przekazanych do Serwisu Materiałów, Komentarzy lub Wypowiedzi na następujących polach eksploatacji (licencja):
a) wytwarzanie i zwielokrotnianie dowolną techniką egzemplarzy utworu, w tym techniką drukarską, reprograficzną, zapisu magnetycznego oraz techniką cyfrową,
b) wprowadzanie do obrotu, użyczenie lub najem egzemplarzy utworu,
c) każde publiczne udostępnianie utworu, w tym jego udostępnianie:
w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym,
na jakichkolwiek nośnikach reklamowych w celu promocji Serwisu www.wiadomości24.pl,
poprzez emisję lub reemisję w radiu lub w telewizji,
poprzez publikację w prasie,
poprzez wyświetlanie lub publikację na jakichkolwiek nośnikach wewnętrznych lub zewnętrznych, w szczególności billboard lub citylight,
przy pomocy wszystkich technik i technologii telekomunikacyjnych obejmujących m.in. technologie GSM i UMTS, w szczególności poprzez SMS, IVR, WAP, MMS;
d)wykorzystanie w innych utworach, w tym w utworach dramatycznych, muzyczno-dramatycznych, choreograficznych, audiowizualnych lub multimedialnych, a także wykorzystania w postaci stanowiącej aranżację, instrumentalizację lub przystosowanie utworu do potrzeb nowego wykonania.
6. Licencja zostaje udzielona w odniesieniu do każdego utworu odrębnie, z chwilą jego przekazania do Serwisu.
7. Licencja zostaje udzielona na czas nieoznaczony.
8. Licencja ma charakter niewyłączny.
9. Licencja zostaje udzielona nieodpłatnie.
Źródło: http://www.wiadomosci24.pl/regulamin/
Powiecie że nieodpłatność jest właściwością dziennikarstwa obywatelskiego. No dobra, więc czytamy regulamin dalej:
10. Operatorowi przysługuje prawo do udzielania sublicencji według swego swobodnego uznania. Jeżeli umowa sublicencji jest odpłatna, Użytkownikowi przysługuje roszczenie o wypłatę połowy wynagrodzenia otrzymanego przez Operatora z tytułu zawarcia umowy sublicencji.
I tu już oficjalnie trafia mnie szlag. Twórca może liczyć na połowę należnej mu kasy, a o honorarium będzie się musiał sam postarać, bo przysługuje mu roszczenie, a nie jego natychmiastowa wypłata.

Pozwól nam zarobić na Twojej pracy!
Zgodzicie się chyba, że strona z prawie 2,5 mln odsłon miesięcznie, posiadająca Page Rank 6 ma duży potencjał reklamowy. Potencjał ten jest w całości zasługą użytkowników, którzy dzień w dzień aktualizują serwis. Dzięki temu mogą o sobie mówić per "dziennikarz obywatelski". W żaden sposób nie negując umiejętności tych ludzi pytam gdzie jest należne im prawo do wynagradzania za swoją pracę? Czy redakcja serwisu obywatelskiego nie ma moralnego obowiązku do dzielenia się zyskami z autorami?
Naszą misją jest stworzenie miejsca niezależnego. Niezależnego od linii politycznej redakcji, niezależnego od wszystkiego. Pragniemy krzewić idee wolnych mediów i wolności słowa. Pragniemy jednak, by nasi Autorzy zachowywali się odpowiedzialnie i pisali zgodnie z zasadami dziennikarskimi, a głównie z zachowaniem szczególnej staranności i rzetelności. Naszą wartością są nasi Autorzy i użytkownicy. To Wy decydujecie o tym, co znajduje się w naszym serwisie. - czytamy na stronach serwisu dziennikarstwa obywatelskiego iThink.pl.
Problemem jest także to, że w Prawie Prasowym nie ma definicji dziennikarza obywatelskiego. A to oznacza, że twórcy tego typu serwisów mogą swobodnie interpretować znaczenie tych słów. Na razie "obywatelski" znaczy "nieodpłatny".

(...) mylił się będzie ten, kto uzna, że w jakikolwiek sposób atakuję pomysły przedsiębiorstw medialnych na wygodne cięcie kosztów (koszty pracy dziennikarzy) przez zachęcanie członków społeczności, aby za darmo dostarczali tym przedsiębiorstwom treści, na których przedsiębiorcy ci będą mogli następnie zarabiać. Na tym polega prowadzenie działalności gospodarczej, by generować zyski. Jako przedsiębiorca dosyć dobrze - mam nadzieję - to rozumiem. Jako badacz sprzeciwiam się jedynie nazywaniu rzeczy inaczej, niż wynika to z ich istoty. - pisał Piotr Waglowski w arcyciekawym wystąpieniu na swoim blogu vagla.pl.

Handlowanie marzeniami
A dla mnie to wciąż jest kupowanie materiałów za złudzenia. Ciekawe ilu z autorów chciałoby być prawdziwymi dziennikarzami, pracować w prawdziwych mediach i dostawać za to prawdziwe pieniądze? Jestem przekonany, że to całkiem spory odsetek. Tymczasem serwisy dziennikarstwa obywatelskiego pod pozorem obiektywizmu i "wyrażania siebie" (cokolwiek to znaczy) korzystają w celach komercyjnych z materiałów nadsyłanych przez użytkowników.

Nigdy nie wierzyłem w to, że dziennikarstwo może być uprawiane w czynie społecznym, że treści wysokiej jakości mogą być darmowe. I wciąż nie wierzę. Użytkowniku! Jeśli chcesz zaistnieć w sieci - załóż bloga i zacznij go promować.
 
MemoryFive

Copyright @MemoryFive. Skontaktuj się z autorem drogą mailową

4 komentarze:

  1. Z punktu widzenia wydawcy portalu darmowa treść tworzona za darmo przez użytkowników to żyła złota. Dlatego duże portale (Onet, Gazeta.pl) inwestują miliony w platformy blogowe. Dopóki na tego typu proceder jest przyzwolenie społeczne, dopóty wydawcy będą z niego korzystać. Bez względu na opinie krytyków. Ale mimo wszystko gratuluję bardzo trzeźwego spojrzenia na sprawę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny, wartościowy artykuł. Niestety to o czym pisze pan w tekscie jest świętą prawdą i póki co nie zanosi się na zmiany. Ciekawe czy jakby ten tekst znalazł się na wiadomości24 zostałby usunięty? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. sam właśnie skończyłem budować portal - w ciągu roku wydałem na to mnóstwo kasy i włożyłem w to GRO umiejętności, kreatywności i przede wszystkim czasu! W regulaminie mam wszystko napisane - nie chcesz pisać - nie pisz! Różnica polega na tym tylko, żę ja osobiście zarobione pieniądze przeznaczam na bieżąco na akcje społeczne i wspomagam inicjatywy obywatelskie, nie biorę pieniedzy 'do kieszeni'. Ale nie bulwersuje mnie, że ludzie tak robią - przeciez włożyli w to mnóstwo pracy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale przeciez chcacemu krzywda sie nie dzieje i jezeli ktos z wlasnej woli godzi sie na takie zasady to dlaczego macie pretensje do wlascicieli portali, ktorych dzialalnosc opiera sie wlasnie na takich regolach ? Jest to poprostu rodzaj wolontariatu i tyle.

    OdpowiedzUsuń